Wracamy do konia oczywiście. Termin zbliża się nieubłaganie, a ja oczywiście w lesie. Już dzisiaj wiem, że się nie wyrobię, ale cóż zrobić. Jak wiadomo: nie po drodze nam. Konia jednak haftuje się coraz przyjemniej, chyba się już z nim pogodziłam. Ponadto parę jaśniejszych kolorów zaczęło się, więc nie jest już tak szaro-buro. Wyłoniło się ucho jedno, więc jest postęp. Do końca naprawdę daleko, a mimo wszystko haftuje się dość ciężko. W każdym razie, postępy są dość widoczne. Wyszłam z założenia, że nie będę Was zamęczać każdym nowym przybyciem krzyżyków na kanwę, a co jakiś czas pokazywać będę większe postępy. Zatem oto proszę, kolejne ponad dwie strony skończone:
![]() |
| Tak było na początku miesiąca |
![]() |
| Obecnie |
Sampler powoli też się robi, bardzo powoli, bo jednak koń jest priorytetem. Do października jeszcze trochę czasu w końcu. A do końca czerwca już naprawdę niedługo. Nie da rady żebym zdążyła, ale już teraz nic nie zrobię - wręczę prezent opóźniony, trudno.
***
Dziękuję za piękne słowa dotyczące haftowaniu na lnie. Dodajecie mi skrzydeł i wiary, że dam radę ;) Dziękuję również za wszelkie wskazówki i rady - są bardzo pomocne :) Życzę Wam Kochani miłego tygodnia :)














