> Mulinowanie i inne wariactwa

wtorek, 30 maja 2017

Wiosenna wymianka z motylem w tle - podsumowanie

Witajcie w ten gorący dzień!
Dzisiaj przychodzę do Was podsumować Wiosenną wymiankę z motylem w tle. Jeszcze w styczniu tego roku Judyta zaproponowała zabawę wymiankową. Czasu było dużo a zasady proste: w okolicach 1 czerwca do wylosowanego uczestnika zabawy miałam wysłać paczuszkę ze zrobioną przeze mnie pracą (technika dowolna), której motywem są motyle (więcej o zasadach możecie poczytać, o tutaj). Jak więc widzicie miło i przyjemnie, dlatego też się zdecydowałam wziąć udział.
Moim celem okazała się przesympatyczna Ania, która zajmuje się haftem krzyżykowym. Z tego też względu pomyślałam, że wykonanie motylkowej kartki to zawsze coś innego dla osoby nie zajmującej się scrapbookingiem (a przynajmniej ja lubię podziwiać prace wykonane metodą, którą sama się nie zajmuję :)). Stworzyłam więc taką kartkę wiosenno-motylkową dla Ani:
Poza tym do kartki dołączyłam trochę przydasi hafciarskich, które z tego co wiem podobają się i przydadzą się pewnie. A oto cała paczuszka, która trafiła w ręce Ani:
Oczywiście i ja dostałam wspaniałą motylkową paczuszkę od Beaty, do której serdecznie zapraszam na bloga. A w paczuszce znalazły się wspaniałe motylki wykonane z filcu, a raczej cała motylkowa rodzina! Do tego motylkowa zakładka, motylkowe podkładki, serducho z motylkiem, motylkowe naklejki, serwetki, świeczki wstążki i coś dla podniebienia. Jednym słowem: szaleństwo! I to szaleństwo w czystej postaci, a raczej motylkowej postaci. Sami popatrzcie:
Jeszcze raz dziękuję Ci Beato za tę wspaniałą paczuszkę i tyle dobroci! :* Ponadto, dziękuję Judycie za zorganizowanie tak fajnej zabawy! :*
***
A Wam Kochani życzę udanych ostatnich chwil maja! Mam nadzieję, że czerwiec powitacie naładowani pozytywną i kreatywną energią! Buziaki!

piątek, 26 maja 2017

TUSAL - Maj 2017 rok

Witajcie Kochani!
Oczywiście jestem opóźniona o jeden dzień z pokazaniem majowego, tusalowego słoiczka! Wynika to z prostego faktu, że rękę bym sobie dała uciąć, że to dzisiaj jest 25 maj. Gdyby brat nie zaczął mamie składać życzeń przez telefon pewnie dalej żyłabym w nieświadomości. W każdym razie jestem z kolejną odsłoną mojego słoiczka. Jako, że maj to i bzy towarzyszą sesji:
W słoiku trochę nitek przybyło zarówno z Tęczowego Kota, jak i Hortensji. Niewiele, bo maj nie sprzyjał krzyżykowaniu, ale coś go dokarmiłam.
Życzę Wam udanego weekendu i dziękuję za wszystkie komentarze dotyczące komunijnej kartki! Pozdrawiam wiosennie!

środa, 24 maja 2017

Kartka na I Komunię Świętą

Witajcie Kochani! 
Środek tygodnia, u nas duszno i burzowo! A ja w końcu do Was przydreptałam. Po pierwsze, dziękuję za wszystkie komentarze dotyczących Hortensji. Dam sobie radę z tłem, wszak pokonałam swego czasu Lancelota, ale pomarudzić musiałam Wam, a co! Dziękuję za doping i wszystkie słowa!
Po drugie, dzisiaj nie będzie krzyżyków a pewna kartka. Sama nie mam wśród najbliższych żadnych Komunii i przez najbliższe lata się nie zanosi. Jednakże, pewien uroczy młodzieniec, a syn pewnej wspaniałej blogerki  Agaty w tę sobotę wybiera się do I Komunii Świętej. Z tego też względu razem z mężem pomyśleliśmy, że warto symbolicznie złożyć życzenia i podarować jakąś drobną pamiątkę. Jako, że list dotarł do adresatów błyskawicznie, mogę z Wami podzielić się moim komunijnym wytworem. Kartka prosta i skromna. Tekturki tylko pomalowałam złotą farbą, żeby nadać trochę powagi i wyrazu. Chyba zaczynam się powoli przekonywać do działania z mediami, co jednak jest na razie w sferze wyłącznie teoretycznej. W każdym razie kartka powstała taka:
Prosto i skromnie. Z tego co wiem, podobała się obdarowanemu, co sam zresztą mi przekazał, a to największa moja radość :)
Uciekam Kochani, bo album już trzeci dzień leży i jeszcze się nie zrobił, a co więcej nawet się nie dociął. W między czasie coś tam stawiam krzyżyków, więc na pewno za niedługo się tu pojawię i krzyżykowo, i scrapowo. Życzę Wam udanego dnia! :)

poniedziałek, 15 maja 2017

Hortensje (2)

Witajcie Kochani!
W końcu mamy wiosnę, słońce i ciepło! Wreszcie się doczekaliśmy! Od razu człowiek funkcjonuje z inną energią. I ja w końcu wracam do Was po niebycie w świecie blogowym. Na szczęście sesja zakończona, konferencja odbyta, dach w domu wymieniony, a ja mam w końcu więcej czasu na przyjemności!
Zaczęłam wreszcie haftować hortensje, które dostałam w ramach testowania wzoru dla Coricamo, a o czym więcej pisałam o tutaj. Dopiero kwiatki wpadły na tamborek, więc szału krzyżykowego nie ma. Tym bardziej, że przyznam szczerze: tło haftu jest mega nudne i monotonne. Nie jestem fanką haftowania tła. Uważam, że można tę kwestię rozwiązać inaczej, a więc dodawać materiał w kolorze, w którym chce się, żeby było tło. Zahaftowywanie tła zawsze jest dla mnie męczące, nudne i trochę bezcelowe. Również w przypadku hortensji uważam, że fajniejszym rozwiązaniem byłaby beżowa, piaskowa czy w podobnym kolorze kanwa lub len (kto, co woli). Wtedy można by wyhaftować tylko kolumnę oraz same kwiatki. Po co to tak się katować haftowaniem setek krzyżyków obok siebie w tym samym kolorze? Zawsze mam wtedy wrażenie, że w ogóle tego haftu nie przybywa, a ja stoję w miejscu, co robi się frustrujące. Niemniej jednak wzór rozpisany jest z tłem, w zestawie jest biała kanwa, więc siedzę i dłubię kolejne krzyżyki w tym samym kolorze, bo cóż innego mi zostało? To takie moje pierwsze uwagi. Mam nadzieję, że szybko uporam się z tłem i przejdę do kolorowych, pięknych kwiatów, które szybko zakwitną na płótnie! A oto pierwsze krzyżyki tła:
Jak widzicie: niewiele. Ale! Teraz będę mieć zdecydowanie więcej czasu na rękodzieło, więc i hortensje będą powstawać, i kot kolorowy się szybciej zakoloruje, i chusta Afrykanki będzie się powiększać. Dodatkowo w planach na najbliższe dni są scrapowe rzeczy, więc się będzie dziać.
***
Dziękuję kochani za liczne komentarze dotyczące Kolorowego Kociaka! Dziękuję za wszelkie słowa uznania dotyczące zarówno haftu na czarnym tle, jak i samych krzyżyków. Osobiście nie przeszkadza mi zupełnie czarne płótno, a krzyżyki (moim zdaniem) wcale nie są takie równe i idealne. Mam też nadzieję, że kolejne zdjęcia będą dzięki Wam lepsze! Jesteście wspaniali i niezwykli! Dziękuję z całego serca. Witam również nowych obserwatorów, których przybyło ostatnio trochę - cieszę się, że grono się powiększa! Życzę słonecznego, ciepłego i kreatywnego tygodnia!

***
Dodatkowo zapraszam na Letnie Candy u Reni! Zapisy trwają do 28 czerwca 2017 roku i można wygrać same wspaniałe nagrody!
 

sobota, 6 maja 2017

Tęczowy kot (1)

Witajcie Kochani!
Wiem, wiem, że mnie nie było jeszcze tu w maju. Ale! Sesja za pasem, konferencja za pasem, doba się skraca, a ja mam coraz mniej sił. Dlatego też tak trochę Was zaniedbałam, zaniedbałam też trochę krzyżyki i inne sprawy. Niemniej jednak: jestem! Na chwilę, ale jestem!
Po skończeniu fuksji i na przekór ciągłej ulewie za oknem, sięgnęłam po (a jakże!) czarną kanwę, tęczowe barwy muliny i wzór kota. Tęczowy kot (tak sobie go nazwałam) to wzór od Norsvet. Dzięki uprzejmości zarówno Ani, jak i Sylwii (za co im niezmiernie dziękuję!), udało mi się nabyć tęczowe zwierzaki. Zaczęłam od kota, bo takie było życzenie mojego męża. Co się będę z nim kłócić, nie? Wszak wszystkie te zwierzaki są tak piękne, kolorowe i wspaniałe, że to bez różnicy, od którego zacznę. Haftuję na czarnej Aidzie 16 Ct, dwoma nitkami DMC, kolorów jest 16, a rozmiar haftu to 170x120 krzyżyków. Haftuje się bajecznie - piękne kolory i niewiele pikselozy! Normalnie oddycham z ulgą po fuksjach.
Przyznaję, że niewiele udało mi się postawić krzyżyków, ale zawsze to coś - każdą wolną chwilę, w której mam siły poświęcam na igłę. Ale! Dość gadania, popatrzcie na te piękne kolory:
Jak widzicie kotek sobie rośnie powoli, z każdym krzyżykiem. Ale! Zabijcie mnie - nie dogadam się z aparatem i czarną kanwą. To jest wyzwanie ponad moje siły! Nijak nie umiem zrobić zadowalającego mnie zdjęcia haftu na czarnej kanwie. Może kiedyś w końcu dojdę do tego, jak zrobić tak, by było dobrze. Póki co, jest jak jest.
Za niedługo pojawię się tutaj z pierwszymi krzyżykami w Hortensjach, w których tło jest powalająco monotonne. Ale! Wszystko w swoim czasie. 
Dziękuję za liczne komentarze, odwiedziny i wspaniałe słowa! Życzę Wam dużo słońca, mnóstwa czasu i wiele twórczej energii! A ja wracam do książek! Trzymajcie się pogodnie!

środa, 26 kwietnia 2017

TUSAL - Kwiecień 2017 rok

Witajcie Kochani w środku tygodnia!
Dzisiaj pogoda na Podkarpaciu wcale nie jest wiosenna, tylko przypomina bardziej listopadową aurę. Dlatego też przychodząc do Was z kolejną, już czwartą odsłoną słoika Tusalowego nie mogę pochwalić się piękną, wiosenną sesją. Dzisiaj słoik w odsłonie prostej z elementami, a raczej mulinami z nowego projektu, który zaczęłam w niedzielę, a o którym napiszę w najbliższym poście. Kolory muliny barwne, nasycone i jak najbardziej wiosenno-letnie :) A w słoiku wszystkie nitki z Magicznych Fuksji oraz trochę kolorowych barw z nowego haftu:
Sesję dzisiejszą przerwała moja kocica Tunia, która wtargnęła mi na "plan zdjęciowy" i nim totalnie zawładnęła. Zatem chcąc nie chcąc jest i kocia odsłona słoika:
Kochani! Dziękuję za wszystkie zachwyty, "ochy" i "achy" pod adresem Magicznych Fuksji. Każde słowo, które od Was płynie wiele dla mnie znaczy. Ja jestem niezwykle szczęśliwa, że ten haft mam za sobą! A za każdym razem kiedy na niego patrzę, przypomina mi się, ile się złościłam i wściekałam przy nim, ile tam błędów popełniłam, ile godzin nad nim spędziłam. No i oddycham szczęśliwie z ulgą, bo jest, wisi i cieszy moją mamę :) 
Życzę Wam udanych ostatnich dni przed długim weekendem. Mam nadzieję, że na długi weekend macie już jakieś wspaniałe plany! Pozdrawiam! :*

niedziela, 23 kwietnia 2017

Magiczne Fuksje (4) - Finał!

Witajcie moi Kochani w tę pochmurną i mokrą niedzielę!
Dzisiaj wielki dzień, ponieważ (o dziwo!) skończyłam wreszcie Magiczne Fuksje! Będąc dokładniejszą, to skończyłam je wczoraj wieczorem! A co więcej, oprawiliśmy go dzisiaj z moim mężem i wręczyliśmy mamie. Dla przypomnienia haft ten miał być na urodziny mojej mamy, które przypadają na sam początek kwietnia. Jednak moja przygoda z fuksjami była nijaka, a wręcz miałam wrażenie, że nie skończy się nigdy. Ale! Skończyła się, a fuksje wiszą już na ścianie w salonie mamy i prezentują się dość elegancko :)
Nie jestem fanką wyszywania kwiatków, zresztą fanką jako tako kwiatków też nie jestem. Nie znam się na kwiatach, nie umiem się nimi opiekować, ani ich rozróżniać. Jednym słowem jestem zielona w tym temacie. Za to moja mama uwielbia kwiatki, więc chcąc nie chcąc sięgnęłam po nie w hafcie. Pierwsze krzyżyki stawiało się świetnie, byłam pełna zapału i chęci. Ale! Później z każdym kolejnym krzyżykiem i pikselozą w samych kielichach kwiatów, byłam coraz bardziej zła i zniechęcona. Dodatkowo pracę utrudniała mi mulina Ariadna, która nie tylko się co chwilę skręcała, to ciągle się rwała. No i te kolory w tle, które były niezwykle mdłe i zlewały się z wybraną przeze mnie tkaniną. Łatwo nie było. Ale! Było chwilami przyjemnie, nie powiem, że nie! Wszak samo stawianie krzyżyków jest przyjemnością samą w sobie. No i trzeba przyznać, że było warto trochę nagiąć swoje zasady i przezwyciężyć niechęć. Haft prezentuje się wspaniale, a mama jest niezwykle zadowolona! A ja? A ja jestem dumna, a co!
Szkoda jednak przedłużać gadania, czas na zdjęcia. Dzisiejsza pogoda niestety nie sprzyja pięknym zdjęciom, ale starałam się jak mogłam. A oto efekty:
  
Dane techniczne:
Wzór: Magiczne Fuksje z Igłą Malowane nr 6/2015
Autor: Ewa Palica
Mulina: 29 kolorów, Ariadna
Wymiary haftu: 153 x 250 krzyżyków
Płótno: Aida Zweigart 18 Ct w kolorze ecru
Ramka: zakupiona w Ikei

To koniec tej przygody z haftem, a przy okazji mogę odhaczyć punkt z mojej Hafciarskiej listy życzeń 2016/2017. Przede mną teraz kończenie Afrykanki, początek nowej przygody z kolorowym kotem oraz kolejnymi kwiatkami: Hortensjami. Mam co robić i już się doczekać nie mogę, żeby siąść z tamborkiem w ręku. I będę tu z haftem częściej, a przynajmniej taką mam nadzieję :)
Dziękuję za wszystkie wspaniałe słowa, które kierujecie pod adresem moich prac, no i moim. To napędza, daje kopa energetyczno-kreatywnego. Dziękuję za to, że jesteście! Życzę Wam udanej niedzieli! Buziaki!

wtorek, 18 kwietnia 2017

Kartka urodzinowa

Witajcie Kochani!
Mam nadzieję, że Święta Wielkanocne spędziliście w zdrowiu, szczęściu i radości, a dzisiejszy powrót do normalności nie jest wielkim szokiem. Dziękuję Wam za wszystkie życzenia, które spłynęły do mnie, jesteście niesamowite :)
Ja dzisiaj po mile spędzonych świętach, przychodzę do Was na chwilę po to, by pokazać Wam pewną kartkę urodzinową. Kartka ta została zrobiona specjalnie dla naszej blogowej koleżanki Agaty, która za chwilę obchodzi swoje urodziny. Ale! O tym część z Was na pewno wie, a kto Agatki nie zna, z całego serca zapraszam do niej, o tutaj.
Kartka dla Agaty to ciężki orzech do zgryzienia, wszak spod jej rąk wychodzą same cuda. Ale! Nie było wyjścia, musiało coś powstać. I tak oto stworzyłam najprostszą, skromniutką kartkę urodzinową:
Prosto i skromnie, ale zrobione z sercem :) Kartka jest już u solenizantki wraz z drobnym prezentem.
A ja wracam do fuksji, bo je cały czas robię i mam wrażenie, że nie ma końca ten haft. Dziubię i dziubię, i cały czas przede mną kolejne krzyżyki. Ale! Pocieszające jest to, że zostało naprawdę niewiele i jest szansa (całkowicie realna), że skończę je w tym tygodniu. Nie ma co jednak zapeszać, idę dziubać. A Wam życzę udanego tygodnia!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...