> Mulinowanie i inne wariactwa

poniedziałek, 10 października 2016

Forever & Always - Finał

Skończyłam ślubny sampler! A właściwie skończyłam go już kilka dni temu, jednakże chciałam Wam go pokazać już oprawionego. Powiem Wam, że jestem naprawdę zadowolona z efektu końcowego. Jasne! Mam parę zastrzeżeń: krzywo oprawiony, niezbyt mocno doszyte koraliki, parę błędów, itd. Ale! Nie ma się co czepiać! Haft wygląda dość dobrze i jestem zadowolona!
Ten haft to same nowości dla mojego warsztatu hafciarskiego. Po pierwsze, len. O dziwo! Len nie taki straszny, jak mi się wydawało! Bardzo przyjemnie się haftuje i właściwie nie widzę różnicy w samym haftowaniu. Choć różnica w efekcie końcowym jest widoczna i wiadoma. Po drugie, Algerian eyes oraz koraliki. Dzięki super notce na blogu Chranny, przyszycie koralików nie sprawiło mi jak na pierwszy raz większych trudności. Również jej podpowiedź dotycząca Algerian eyes pomogła w opanowaniu tego, jakże prostego ściegu :) Ponadto metalizowana mulina wcale też nie jest jakimś strasznym tworem (tu Was odsyłam do kolejnego hafciarskiego guru, Chagi). Po prostu trochę cierpliwości trzeba i wszystko jest do opanowania.
W każdym razie sampler zrobiony, a w moim warsztacie hafciarskim mam kolejne odhaczone punkty. Przede mną do zrobienia jeszcze pudełko, w które mam zamiar spakować ów sampler. Pudełko ma być proste, białe, ma się w nim zmieścić prezent, razem z życzeniami i paroma groszami. Nie mam na razie pomysłu na to pudełko. Ale! Wszak do 22 października już niewiele czasu zostało, więc muszę się za to wziąć. Jak mi się uda jakieś wyczarować, to Wam dam znać.
Wracając do samplera, czas na parę zdjęć:








Dane techniczne:
Wzór: Forever & Always z Cross Stitch Collection  Issue 258
Autor wzoru: Jenny Barton
Mulina: 16 kolorów DMC
Koraliki: Toho, kolor 122
Płótno: Belfast 32 Ct, kolor:stary róż
Ramka: zakupiona w Empiku

Jak widzicie, sampler jest. Mam nadzieję, że Państwo Młodzi będą zadowoleni z tego podarku. A ja jestem szczęśliwa bo dałam radę. A dałam radę dzięki Wam, Waszym wspaniałym blogom, wskazówkom i doświadczeniu :)
***
Dziękuję wszystkim za piękny doping i ciepłe słowa. Przypominam Wam też o Candy z okazji pierwszych urodzin Mulinowania i innych wariactw. Serdecznie zapraszam wszystkich do świętowania! :)

sobota, 8 października 2016

Pierwsze urodziny Mulinowania i innych wariactw - CANDY

Moi Drodzy Czytelnicy!
Dzisiaj mój blog obchodzi swoje pierwsze urodziny! To był pracowity i kreatywny rok dla mnie. Wiele nowych rzeczy poznałam, wiele pierwszych razów miałam oraz wiele wspaniałych ludzi tutaj spotkałam. Założenie bloga było znakomitą decyzją! Mam nadzieję, że i Wam podobał się ten wspólny rok. 
Z okazji okrągłego roku bycia tutaj z Wami i dla Was, ogłaszam moje pierwsze urodzinowe CANDY. 
Zasady są proste i niewyszukane:
  1. Zabawa trwa od dzisiaj (tj. 8 października 2016 roku) do 3 listopada 2016 roku, a więc macie prawie cały miesiąc na zapisanie się do wspólnego świętowania.
  2. Należy zgłosić swoje uczestnictwo w komentarzu.
  3. Poniżej banerek specjalnie na tę okazję, który należy ściągnąć i wstawić na swój blog w pasku bocznym.
  4. Dnia 4 listopada będzie losowanie i ogłoszenie wyników.
  5. Wygrywa jedna osoba (wszakże to pierwsze urodziny).
  6. A wygraną jest mała niespodzianka! W niespodziance znajdą się rzeczy dla fanów haftu oraz fanów scrapbookingu, wszakże póki co to moje jedyne techniki, którymi się posługuję (na razie;)). W każdym razie wygrana będzie jak najbardziej przydasiowa :)
  7. Ostatnim elementem zasad tego Candy jest to, że macie się dobrze bawić i mieć dużo radości ze wspólnego świętowania :)

Dziękuję Wam za wszelki komentarze, za doping i za to, że jesteście! Ten blog to nie tylko moje miejsce, ale i Wasze! Bez Was nie miałoby to większego sensu. Cieszę się, że mogę dzielić się z Wami tym wszystkim. Zapraszam serdecznie do wspólnego świętowania wszystkich :) A teraz głośne STO LAT dla bloga i dla Was :) 

wtorek, 4 października 2016

Imieninowy exploding box

To znowu ja! Ostatnio dość kreatywnie i pracowicie spędzam czas, więc i tutaj często jestem. Dzisiaj przychodzę do Was z czymś dla mnie zupełnie nowym. Wiem! Znowu coś zupełnie nowego, ale taka prawda. Mianowicie właścicielka słynnego Lancelota, poprosiła mnie o wykonanie eksplodującego pudełka, które chce wręczyć koleżance na imieniny. Nigdy nie robiłam, jak wiecie, takich rzeczy. Ale! Lubię wyzwania, więc się podjęłam.
I tak też wczorajsze popołudnie spędziłam na czarowaniu pudełka. Miałam totalną dowolność, jeżeli chodzi o wygląd pudełka, z tym, że musiały się w  nim zmieścić dwie malutkie buteleczki. Dlatego też pudełko ma rozmiar: 14x14 cm, co by mi te 'flaszeczki' się zmieściły, a nie jak zakładam na początku: 10x10. Pudełko jako, że jest dla pani, jest eleganckie i delikatne. Takie trochę w stylu retro. A przynajmniej takie było moje założenie. Czy mi wyszło ocenicie sami.
Przyjemnie robiło się to pudełko, bardzo proste w docięciu i  złożeniu. Miałam jednak problem, bo 'flaszeczki' mimo wszystko swoje ważą, więc spód pudełka nie mógł być jedynie z papieru, bo by najnormalniej w świecie nie utrzymał buteleczek. Ot, fizyka. Zatem, wymyśliłam, że dotnę z tektury spód i go wykończę białym blokiem, a później papierem. Jak zamierzałam, ta zrobiłam. Dlatego buteleczki mają stabilne podłoże, a samo pudełko się nie rozleci. Same buteleczki przykleiłam grubą, dwustronną taśmą do spodu i ozdobiłam czerwonymi piórkami, co by nie było tak 'łyso' i pusto. Efekt mnie zadowala. Mam parę rzeczy, do których mogłabym się przyczepić, ale i tak jestem zadowolona.
Dość gadania, czas na zdjęcia. Przy czym, zdjęcia dość słabe, bo pogoda wcale nie sprzyja robieniu zdjęć. Namęczyłam się, natrudziłam, by choć trochę złapać dziennego światła i żeby zdjęcia były jako takie. Niestety, nadchodzi czas, kiedy słońca jak na lekarstwo, więc i zdjęcia będą coraz gorsze. Ale! Nie przeszkadza mi to, Wam je pokazać :)








Pudełko gotowe, może ruszyć w świat. Mam nadzieję, że spodoba się solenizantce.

***
Chciałam Wam podziękować za wszystkie piękne słowa, za każdą pochwałę i motywację. Cieszę się, że podoba się Wam nowy wygląd bloga. Mam nadzieję, że czujecie się tutaj dobrze.
Pozdrawiam Was słonecznie w ten deszczowy dzień! :)

czwartek, 29 września 2016

Forever & Always (5)

Witajcie Kochani w ten dość piękny i słoneczny dzień, a właściwie już wieczór.
Jak widzicie, na blogu pojawiły się zmiany szaty graficznej. Cały czas doszkalam się w kwestiach organizacji i wyglądu bloga, dlatego też zmiany są i zapewne będą z czasem następować. Wszystko to po to, by bloga doskonalić i żeby był dla Was przyjemnym miejscem zarówno dla duszy, jak i oka. Po pierwsze, jak widzicie; kolorystyka jest brązowa. Po drugie, zaprojektowałam sobie własne logo bloga, które prezentuje się na jego szczycie, gdzie się dumnie pręży. Logo to będzie też widoczne na moich zdjęciach. Mam nadzieję, że nie będzie Wam ono zbytnio przeszkadzać. Na razie jest jak jest, postaram się powoli upiększać to miejsce dla siebie, jak i dla Was. W razie jakiś uwag, wskazówek, czy propozycji, piszcie - chętnie poznam Wasze zdanie w tej kwestii. W końcu to nasze wspólne miejsce spotkań :)

Poza tym chciałam się z Wami podzielić postępami w ślubnym samplerze. Generalnie można rzec, że część krzyżykową mam za sobą. Przede mną jeszcze zaprojektowanie napisu, wyhaftowanie obrączek złotą, metalizowaną muliną i uzupełnienie haftu koralkami. Czyli można powiedzieć,  że najłatwiejszą część mam za sobą. Jeszcze nie haftowałam ani metalizowaną muliną, ani nie pracowałam z koralikami, dlatego trochę się obawiam. Ale! Dam przecież sobie radę! W razie czego, mam Was :)  A oto wyhaftowana część krzyżykowa:






Oczywiście len strasznie zmięty, ale czego oczekiwać od pracy w trakcie. Czas zatem zabrać się za kolejne etapy samplera, wszakże czas to zając i niezwykle szybko ucieka.

***
Dziękuję pięknie za wszelkie cudowne słowa, które płyną od Was pod adresem moich prac. To niezwykłe uczucie, że mogę się z Wami tym dzielić :) 
Witam nowe obserwatorki: Aga Chmurka oraz Anna Katarzyna. Mam nadzieję, że zagościcie tutaj na dłużej :)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie! Miłego wieczoru i udanego weekendu :)

sobota, 24 września 2016

African Lady (6)

Dzisiaj przychodzę do Was z czymś innym, czyli nie z koniem (bo już pogalopował), nie ze scrapbookingiem (bo nie tylko nim człowiek żyje), ani nie ze ślubnym samplerem (bo nie:)). Za to przychodzę, Wam pokazać moją cudowną, piękną Afrykankę! 
Ten tydzień był marnym życiowo tygodniem z różnych względów. W każdym razie miałam dość podły humor przez cały tydzień. Dlatego pomyślałam: trzeba się jakoś zrelaksować, jakoś sobie umilić ten średni czas. Od razu pomyślałam o Afrykance. W końcu to mój ukochany haft. No i na dwa wieczory wyciągnęłam ją z szuflady, nałożyłam ją na tamborek i zaczęłam śmigać z igłą. Nie powiem, żebym jakoś nagle podgoniła wielce ten haft. Ale! Jak widać na zdjęciach, górna część kaptura została wykończona, zaczęłam prawą stronę robić:

Tak było w kwietniu



No to jest poezja, a nie haft :) W każdym razie Afrykanka wraca do szuflady, a ja wracam do ślubnego samplera. W sumie nie za wiele zostało samego haftu. Jednakże, trzeba też wykończyć go koralikami, oprawić i w ogóle. Dlatego biorę się ostro za pracę :)

***
Witam nowych obserwatorów, pozdrawiam starych i życzę wszystkim, żeby najbliższe dni były wspaniałe :)

sobota, 17 września 2016

Forever & Always (4)

Dzisiaj krótko i na temat, bo znowu przychodzę z samplerem, a raczej z postępami w samplerze. Nadal się nic nie zmieniło, czyli sampler wyszywa mi się mega przyjemnie. Igła wręcz płynie po lnie. Niemniej jednak trudności przysparzają mi ćwierć krzyżyki. Nie mam pojęcia, jak je rozgryźć, a niestety dość dużo jest ich w tym hafcie. Nie potrafię się z nimi dogadać, więc to taki duży minus. Nie polubimy się już raczej nigdy. Na moje nieszczęście mają one swoją rolę, więc muszę jakoś je stawiać, co niestety psuje płynność haftowania. Po drugie, gdzieś popełniłam błąd i minimalnie mi się poprzesuwało w jednym miejscu. Fakt, nie widać tego i nie da się wyłapać błędu okiem. Jednak ja wiem, że on jest i muszę się pilnować, żeby o nim pamiętać. Nie mam pojęcia, gdzie zrobiłam błąd i już nie dojdę, ale na szczęście nie wpływa on na wygląd haftu. I to chyba tyle z takich problemów na samplerowym polu bitwy :)

Tak było ostatnio




Nie przybyło za wiele, bo ostatnio siedziałam nad albumem, który pochłonął lwią część mojego czasu wolnego. Ale! Jak widzicie, pojawiła się już para młoda z połową swojego ślubnego orszaku. Trochę trudniej wyszywa się te postaci przez te ćwierć krzyżyki, które rozpanoszyły się w tej części samplera wszędzie. Niemniej jednak muszę trochę narzucić sobie tempo pracy, bo przecież październik zanim się obejrzę już przybędzie, a gdzie jeszcze ozdobienie samplera, oprawienie i w ogóle? Zatem, kończę gadać (miało być krótko dzisiaj) i idę haftować :)

wtorek, 13 września 2016

Album "Wspomnienia"

Witajcie moi drodzy! Dzisiaj przybywam do Was z dopiero co ukończonym albumem! Album zrobiony dla mnie i męża, na nasze wspólne zdjęcia, które musimy siąść i wybrać. Pomysł na jego zrobienie podsunęła mi Agata z bloga Haftowane pasje, która trzaska już takie cudeńka, że ho! ho! W każdym razie pozazdrościłam Jej i stwierdziłam: spróbuję. Oglądnęłam tutorial na YouTubie, poczyniłam zakupy i wzięłam się do pracy. Oczywiście męczyłam się, pociłam, docinałam, wycinałam, dumałam nad każdą stroną, ale zrobiłam. I ... jestem z siebie mega dumna, że mi się udało! Z efektu jestem zadowolona. Chociaż już widzę kilka moich błędów. Po pierwsze: ciężko docina się i zagina równo, idealnie strony bez odpowiednich narzędzi. Po drugie, zabrakło mi magnesów i niektóre karty bez sensu się otwierają same. Po trzecie, niektóre dodatki umieściłam nie w tym miejscu i w ogóle za dużo. Ale! To są szczegóły. Generalnie jednak jestem mega zadowolona i już nie mogę doczekać się aż uzupełnię ów album. 
Garść danych technicznych: papiery główne pochodzą ze Studia 75, a kolekcja nazywa się Pan I Pani Black i można ją zakupić, o tutaj. Papiery te wybrał mój mąż. Powiem Wam tak: papiery piękne, ale trudne, bo bardzo ciemne. Wyglądają bardzo retro i są bardzo eleganckie, jednak ciężko dobrać dodatki, tak by rozjaśnić, a przy okazji nadal miało to ręce i nogi. Zużyłam również papiery z kolekcji Magiczne Chwile (Piątek Trzynastego), zestaw papierów En Francais oraz te, które otrzymałam w podarku od Agaty. Ozdoby i gadżety to już wszystko to, co miałam w zbiorach. Wymiary albumu to 20x21, zawiera on osiem stron, a między stronami są kieszonki na maty ze zdjęciami.
No nic, zapraszam do oglądania. Przy czym, niektóre zdjęcia są średniej jakości, bo nie mogłam ostrości dzisiaj złapać. A zdjęcia w albumie to zdjęcia, które służyły mi do projektowania całości.


Pierwsza i druga strona
Pierwsza strona w środku
Między stronami: 2-3, 4-5, 6-7 są maty na zdjęcia
Druga strona środek
Trzecia i czwarta strona
Trzecia strona środek

Czwarta strona to wodospad boczny
Piąta i szósta strona
Piąta strona środek
Piąta strona środek
Szósta strona środek
Szósta strona środek
Siódma i ósma strona
Siódma strona środek
Siódma strona środek

Ósma strona to wodospad klasyczny

Zdjęcia niektórych stron są dwa razy, bo podwójnie się otwierają. Mam nadzieję, że podoba się Wam mój album tak, jak mnie. Sądzę, że to jeden z wielu, wszakże zdjęć mamy wiele! A przechowywanie ich w takim wydaniu wydaje mi się najlepsze :)

***
Witam wśród obserwatorów Agatę Baran, rozgość się wygodnie! Dziękuję wszystkim za to, że jesteście. A teraz spadam stawiać krzyżyki w samplerze, czas mnie zaczyna gonić! Pozdrawiam Was serdecznie!:)

poniedziałek, 12 września 2016

Candy urodzinowe :)

Serdecznie zapraszam na świętowanie 3 urodzin bloga Katarzyny - Krzyżykowe Szaleństwo :) Jest to zacne święto, bo już trzy lata Katarzyna inspiruje i zachwyca nas swoimi pracami! :) Szczegóły i zasady zabawy na Jej blogu, możecie poczytać, o tutaj. Przyłączcie się do świętowania :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...